Czy jestem człowiekiem szczęśliwym? Zdecydowanie, nie. Czemu, a jest jeden prosty powód. Co miesiąc ubywa mi z mojego rachunku bankowego 2 tysiące złoty. Spłacam samochód. Rozbity już samochód. Jak to się stało? To bardzo proste jadę, jadę, no i sobie zasnąłem. Obudziłem się w szpitalu. Moje pierwsze słowa – „co z samochodem?”. Rodzina miała nie tęgie miny – rozbity na amen, wypadek z mojej winy więc ta cholerna polisa go nie pokrywa. Poczułem się jak porażony piorunem z jasnego nieba, jak mucha, która się przykleiła do sieci pająka i tylko czeka na to aż będzie podana do pajęczego stołu. Mój kochany samochód. Teraz muszę spłacać samochód, którego już od roku nie mam... Złodzieje bankowe jedne i ubezpieczeniowe!


